miziolek blog

Twój nowy blog

www.pawel.miziolek.pl

Dwa wiersze w tekście ks. Jerzego Szymika – Gość Niedzielny

Jutrznia

1 komentarz

Bóg
„Bóg” Marysia 6 lat / tata

jutrznia

 

przychodzi jutrznia

radosna jak śmiech dziecka

po przebudzeniu,

rześka styczniowym

oszronionym powietrzem,

słowem przenikająca głęboko

płuca, serce i nerki,

czysta jak woda źródlana

obfita w ryby

- to dostojny barokowy koncert,

mądrość pustyni,

żywej barwy fresk

średniowiecznej katedry

spleciony ornamentem

kwiatów, łodyg, liści

zasadzonym w egzystencji

rodziny, pracy,

ciągłego spóźniania się

na umówione godziny,

samochodu, który spala

za dużo benzyny,

zbyt ściśniętego serca,

co się boi bez przyczyny,

głośnych wrzasków dzieci

i dzieci przytuleń po kłótniach…

 

a nad tym wszystkim

rozpromieniona twarz Boga

 

Łowicz, 10.12.2009

 

myspace.com/pablomiziolek

Lutowy błękit nad Bzurą
przypomniał wiosnę
nad Jeziorem Galilejskim
gdzie wśród zieleni
ptak śpiewał
i zapach kwiatów czułem
tańcząc pod drzewami
Kafarnaum

Wyszedłem z domu
na ganek
wiatr słońcem ogrzany
zaniósł na chwilę
do ziemi obiecanej
gdzie odpowiedniego słowa
szukałem
co poruszyłoby moje serce

Innym razem para gołębi
o smukłych szyjach
siedząc na dachu stodoły
patrzyli na podwórze
jakby je dobrze znali
myślę – niech to miejsce
przynajmniej pobłogosławią
i pozdrowią Cherubina w niebie…

Dobrze, że Misiek ich nie spłoszył
———————————————–
28.02.2003

w sali na oddziale
małe dzieci mieszkają
w mamusinych brzuszkach
gdzie:
fikają koziołki
kozłują fikołki
albo śpią
trzymając rękę przy główce
a ich mamy śmieją się
albo płaczą albo śnią
albo rozmawiają z tatą
lub z taty teściową
z koleżanką przez telefon
albo ze sobą

a za oknem egzotyczne
gapy okupują drzewa
pokracznie gadają
słońce wiatr ogrzewa
to do jutra – adieu!
———————————-
13.03.2003

Dziewczynka
22-02-2009
godz. 5.25
waga 3,7 kg
:-)

skrzypek
świerszcz schował się
za lodówką -
przytulił się do elektronicznej
kochanki
która wzywała go
pieśnią wolnych elektronów

nie speszył się słowami
kiedy rozmawiałem z Dziadkiem
Dziadek mój mówił o wierzbach
sprzed wielu lat kiedy to
śpiewających zielonych rycerzy
roiło się jak na wojnie

gdy zegar wyłączył
pieśń lodówki
świerszcz zapłakał:
gdzie moja ukochana?
czemu przestała śpiewać?

świerszczu zagubiony
czy wiesz?
swą pieśń na skrzypcach
grasz jedynie
uporządkowanym elektronom

twa kochanka jest czymś
zupełnie niezgłębionym
a jednocześnie czymś tak prostym
iżbyś umarł ze smutku
widząc jej serce zlutowane
a zamiast krwi – ciecz z freonu

jesienny muzyku
graj tylko dla siebie
i dla gwiazd
dla mnie i dla Dziadka
bo elektroniczna kochanka
myśli tylko o mięsie
i wytrawnych uczuciach
zamrożonych w sercu
zamrażalnika

graj skrzypku
dla samotnego -
tylko on potrafi
wynagrodzić ci twoją pieśń
marnym wierszem

gdy we dwóch śmieliśmy się
z ciebie serdecznym śmiechem
ja zyskałem mądrość siwych lat -
mój Dziadek stał się infantylnym
chłopcem

tak się we dwóch śmieliśmy
————————-
13.09.1992


  • RSS